piątek, 02 marca 2007
Opis małej czapki
Wreszcie przyszedł czas na opis mniejszej czapki.
Ta jest na mniej więcej 3-4 latka.
1rz. 5o. łańcuszka
2rz. 11 półsłupków
3rz. 22 słupki (po dwa w każdym z poprzedniego rzędu)
4rz. 44 . (j.w.)
5rz. *8 .x1 ; 1. x2* (tzn. w 8 kolejnych sł, wykonujemy po jednym sł, a w piątym sł wykonujemy 2 sł)
6rz. w każdym słupku poprzedniego rzędu wykonujemy po jednym półsł.
7rz. *9 .x1 ; 1. x2* (tzn. w 9 kolejnych sł, wykonujemy po jednym sł, a w piątym sł wykonujemy 2 sł)
8rz. *10 półsł.x1 ; 1półsł. x2*
9rz - 14rz. jak 6rz. (robimy na zmianę 1rz. słupki, 1rz półsł.)
Nauszniki:
1rz. 9sł.
2rz. 8sł.
3rz. 7sł.
4rz. 6sł.
5rz. 4sł.
6rz. 3sł.
7rz. 2sł.
Wykończenie
Obszydełkować czapkę wraz z nausznikami rządkiem oczek ścisłych, tylko w części nad twarzą muszelkami (5muszelek)
Zrobić trzy chwosty, jeden przyszyć na czubku, dwa na końcach nauszników.

Zawsze jak robię czpkę czy to na drutach, czy na szydełku, w trakcie robienia sprawdzam, czy ładnie się układa i przymierzam, żeby określić "długość" czapki.


czwartek, 01 marca 2007
Zabawa
No trudno, jak już po raz drugi jestem wzywana do odpowiedzi :) to odpowiadam:

1. Nie lubię czekolady.
2. Mam słabość do Draży Mlecznych "Jutrzenki" (to jedyne słodycze jakie jadam)
3. Nie chodzę nad morze latem (wstyd się przyznać, ale latem unikam plaż, za to od wczesnaj jesieni, do późnej wiosny uwielbiam spacery brzegiem morza).
4. Nie umiem pływać, od roku chodzę na szkółkę i utrzymuję się już na wodzie :)
5. Nie lubię kotów, wręcz sie ich boję (jak byłam mała oglądałam na obozie horror o kotach w tzw "Kinie Nocnym" i od tamtego czasu nie toleruję kotów)

uff, jakoś poszło, a do zabawy zapraszam:



poniedziałek, 26 lutego 2007
Opis wykonania czapki z nausznikami
Szczerze mówiąc mam ochotę zapomnieć już o zimie i zabrałam się za wiosenne robótki, a jeszcze dzisiejsza pogoda, czyli lekki mróz i padający deszcz (koszmar) skutecznie potęguje tęsknotę za wiosną.
Jednak w związku z wątkiem na forum gazety, dotyczącym czapki z nausznikami i wielu prośbom o opis, wyjęłam czapkę z szafki, przeliczyłam słupki i oto efekt.

Opis dotyczy czapki:
Robiłam ją z włóczki z domieszką moheru i wełny (nie pamiętam nazwy), na szydełku nr 5 (ale też dokładnie nie pamiętam bo to było ze 2 lata temu).
Czapka jest na 8-9 lat, jakbym robiła dla siebie musiałabym dodać ze 4rządki.
1rz. 6o. łańcuszka
2rz. 12 półsłupków
3rz. 24 słupki (po dwa w każdym z poprzedniego rzędu)
4rz. 48 sł. (j.w.)
5rz. *4 sł.x1 ; 1sł. x2* (tzn. w 4 kolejnych sł, wykonujemy po jednym sł, a w piątym sł wykonujemy 2 sł)
6rz. w każdym słupku poprzedniego rzędu wykonujemy po jednym sł.
7rz. *10 sł.x1 ; 1sł. x2*
8rz. *15 sł.x1 ; 1sł. x2*
9rz. - 15rz. wykonać jak 6rz.
Nauszniki
1,2rz. 11sł.
3,4rz. 10sł.
5rz. 9sł.
6rz. 7sł.
7rz. 5sł.
8rz. 4sł.
9rz. 3sł.
10rz. 2sł.
Wykończenie
Obszydełkować czapkę wraz z nausznikami rządkiem oczek ścisłych, tylko w części nad twarzą muszelkami.
Zrobić trzy chwosty, jeden przyszyć na czubku, dwa na końcach nauszników.

Mniejsza czapka pojechała na zajęcia i mogę ją "policzyć" dopiero wieczorem jak właścicielka czpeczki juz zaśnie :)

sobota, 17 lutego 2007
Wyjazdowo
Ostatnio troszke podróżowałam.
Byłam z synkiem na badaniach w Katowicach, bardzo nie lubię tych wyjazdów, są bardzo męczące. Jedziemy na noc jednego dnia i następnego po południu wracamy, natomiast w klinice spędzamy ok.6-7 godzin na czekaniu!!! Niestety jako pacjenci z innej "Kasy" jesteśmy traktowani gorzej. Jestem okropnie zła bo nic na to nie mogę poradzić, a nie jeżdżę tam bo mam taki kaprys, tylko dlatego,że mój synek ma problemy z oczami.W Trójmieście nie mogą nam pomóc, nawet Ci super specjaliści w Katowicach, po wielu badaniach nie potrafią nam powiedzieć co jest nie tak.

Za to w ostatni weekend byłam z mężem w Warszawie na balu karnawałowym.
Zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili, ponieważ byłam świeżo po chorobie i słabo się czułam, ale pojechaliśmy. Było bardzo fajnie. Spotkaliśmy sporo znajomych których nie widzieliśmy od wakacji. Natomiast po balu, w niedzielę korzystając z wolnego czasu  (chyba w najzimnieszy dzień tej zimy) udaliśmy się na spacer po Warszawskiej starówce.
Bardzo ładnie prezentuje się Warszawa w zimowej szacie.



Syrenka pomimo mrozu nadal dumnie wypinała pierś :)



Podziwiałam również malarzy którzy niezważając na pogodę próbowali sprzedać swoje "dzieła"



Było baaaardzo zimno, ale spacerek nam się udał. Po spacerku wsiedliśmy w samochód i do domku. Po drodze jeszcze obiadek i na podwieczorek byliśmy w domu, gdzie czekały maluszki z moimi rodzicami.
Wieczorem miałam plany żeby wskoczyć do łóżeczka z grzanym winkiem i podziergać, ale w efekcie wskoczyłam z gorącą herbatka z cytrynką i miodem i zasnęłam chyba szybciej niż moje maluchy.

A dziś wraca moje córeczka z obozu. Wyjechała w zeszłą sobotę do Muszyny na narty. Wyjazd zaczął jej się dość pechowo, bo pierwszego dnia skręciła nogę (skacząc ze schodów w ośrodku) i dwa dni nie mogła jeździć na nartach, ale potem nadrobiła zaległości.
Teraz już jedzie do domku, a ma do przejechania całą Polskę i jak wyruszył autokar o 8 rano to pewnie dojadą do Gdyni dopiero ok. 24.
Już nie mogę się odczekać :)

12:32, gosia_arma , wycieczki
Link Komentarze (3) »
środa, 07 lutego 2007
Idzie luty.... tak było kiedyś :)
Mamy już luty, za oknem lekki mróz i prószy śnieżek, czyli aura stosowna do pory roku, co ostatnio zdarza sie rzadko.
Ostatnio troszkę chorowałam, więc podgoniłam swój zielony sweterek. Nie spieszyłam się z nim za bardzo, bo to raczej strój wiosenny, ale poniewż musiałm poleżeć w łóżeczku, to prace nabrały tempa. Mam już gotowy tył :


i widzę,że będę musiała powalczyć ze zwijajacym się brzegiem, ale pomyślę o tym jak skończę dziergać wszystkie elementy, zobaczę wówczas ile zostanie mi włóczki i zastanowię się jak sobie z tym poradzić.
Mam też już gotowe rękawy ( stan z dnia wczorajszego):



Pierwszy raz robiłam oba rękwy na raz, na jednym drucie i muszę przyznać sposób naprawdę super. Zrobiłam dwa rękawy w tępie jednego, no i rękawy wyszły identyczne!!!! Bardzo podoba mi się ten sposób, co prawda troszkę plątały mi sie nitki, ale nie ma nic za darmo :).
Teraz zabieram sie jeszcze za przód sweterka. Muszę zrobić go dość szybko, bo kolejną rzeczą do robienia jest sweterek lub pelerynka i torebeczka dla mojej córeczki która idzie w maju do Komuni.
Narazie nie mam jeszcze pomysłu ani z czego , ani jak to zrobić, ale myślę dość intensywnie :)
A może macie jakieś ciekawe pomysły, albo same robiłyście już coś do Komuni, pieknie uśmiecham się o każdą podpowiedź.

Dziś jeszcze pochwalę się Wam moim sweterkiem z podójnej czerwonej Zorzy, który robiłam w grudniu. Skończony został dokładnie 8 stycznia i czekał, na choćby małą fotkę:



Zdjęcie może nie najlepsze, ale kolor całkiem podobny do rzeczywistego.
Pierwszy raz zrobiłam plisy w które wszyłam zamek (na maszynie) i efekt jest super, ponieważ sweter bardzo ładnie wygląda zarówno z zapiętym jak i odpiętym suwakiem. A to jeszcze zbliżenie wzoru:



Tył sweterka jest robiony gładko tzn *6 o.p; 1 o.l.*. Na cały sweter poszło mi niecałe 60 dag włóczki. Sweterek się super nosi, jest ciepły i nie gryzie pomimo,że jest w nim aż 30% wełny.


czwartek, 25 stycznia 2007
Pada, pada śnieg, wieje, wieje wiatr...
Nareszcie przyszła prawdziwa zima, pada śnieg, wieje wiatr, jest mróz, na podwórku zrobiło sie jasno i czysto. Dzieciaczki są szczęśliwe, dziś już zabrały sie za lepienie bałwana, budowanie iglo, a w efekcie zbudowały "tor saneczkowo-jabłuszkowy".
Kropcia oczywiście jest chora, właśnie kończy antybiotyk, bo zdążyła załapać zapalenie oskrzeli, siedzę więc sobie w domku i próbuję coś porobić, pomiędzy graniem w "leniwe żabki", a gotowaniem i sprzątaniem.
Udało mi sie zakończyć turkusowy sweterek mocherowy. Wyszedł mi troszke krótki i chciałam dorobić sobie jeszcze jeden wzór ażurowy na dole, ale okazało sie jest idealny dla Teściowej, więc go dostała, też jest blondynką i ślicznie w nim wygląda. A oto on:



Dół sweterka i rękawów jest wykończony ażurkiem:



Czerwony sweter też już zakończyłam (jak będą odpowiednie warunki to zrobię mu zdjęcia), więc wzięłam się za nowe dzieło:



Robie go wg opisu z "Sandry" 01/2007 model nr 9. Będzie zrobiony z miętowej Angorki na drutach nr 5 i nr 6.
A to już czapka o której pisałam. Czapka dla pirata, zrobiłam ją z samych resztek: czarna "Baśka" plus granatowa "Zorza" i biała "Chmurka" plus ecri "Zorza". Oto efekt:



Dodam jeszcze,że zachorowałam na serwetę którą robiła Ela i jak mi mała wyzdrowieje to pojadę po nici i zacznę robić tą serwetę, optymistyczny czas zakończenia to Boże Narodzenie 2007 :)
No i zebrałam juz schematy na spódnicę i w między czasie będę robiła z różowej bawełny spódnicę dla córci na lato :)
18:45, gosia_arma , Na drutach
Link Komentarze (9) »
wtorek, 16 stycznia 2007
Po urlopie
Urlop jak zwykle był zdecydowanie za krótki :)
Pomimo pogody wyjątkowo wiosennej, na nartach pojeździliśmy, całe cztery dni, potem śnieg się skończył :). Na dowód że były jednak warunki narciarskie wkleję parę zdjęć:

To moje starsze maluchy, super sobie już radzili, nie było problemów z wyciągami, dostali swoje karnety i jeździli.



Kropeczka też była bardzo dzielna i po kilku zjazdach z Tatą i dwóch lekcjach z instruktorem zaczęła całkiem fajnie dwać sobie radę ( to zdjęcie za mną):



A to już samodzielny zjazd Kropeczki (*prosto, zakręt, prosto, zakręt, prosto, pupa* powt * * )



W środę była piękna pogoda, słońce i bardzo ciepło (niestety) i ze szczytu Jaworzyny był piękny widok na Tatry:



Środa była ostatnim dniem kiedy warunki narciarskie były takie,że można było pozjeżdżać z dziećmi, w czwartek z braku możliwości jeżdżenia na nartach udaliśmy się na wycieczkę krajoznawczą. Pospacerowaliśmy po Krynicy, napiliśmy się wód w Domu Zdrojowym (nawet tej okropnie śmierdzącej), wjechaliśmy na górę Parkową, a na koniec objechaliśmy okolice podziwiając stare cerkwie.
W piątek niestety spakowaliśmy się i ruszyliśmy w kierunku domu, po drodze zatrzymaliśmy się w Wieliczce i zwiedziliśmy kopalnie soli. Dzieci były zachwycone, my zresztą też. Kropeczka cały czas lizała ściany, a potem nudziła,że "oklopnie chce jej się pić".

Dzień przed wyjazdem do Krynicy zrobiłam mojemu synkowi czapkę piracką, był zachwycony i cały wyjazd chodził w tej czapce, na zdjęciu w kopalni soli w Wieliczce:



Mam spory niedosyt nart, ale cóż robić i tak udało nam się pozdjeżdżać, pogoda była bardzo ładna, a plusem trudnych warunków były prawie puste trasy, żadnych kolejek do wyciągów i można było poszaleć, bo ludzi naprawde niewielu (wieczorami jeszcze lepiej, bo chłodniej i zupełnie pusto).

Teraz ropakowuję walizki, piorę i zabieram się za kolejną robótkę.
Sweter czerwony udało mi sie skończyć przed samym wyjazdem i zabrałam go ze sobą, jak zrobię zdjęcia to się pochwalę.
11:25, gosia_arma , wycieczki
Link Komentarze (7) »
czwartek, 04 stycznia 2007
Pomyślności w Nowym Roku
Pierwszy wpis w Nowym Roku dotyczy UKOŃCZONEGO bolerka.
W okolicy wakacji pisałam,że zabieram się za bolerko dla mojej przyjaciółki (z brązowej Angorki), w żartach umówiłayśmy się,że na Sylwestra będzie gotowe :) i wyrobiłam się, dostała je w Święta. Wyszło bardzo ładnie i ślicznie leży.
Przepis na to bolerko wzięłam ze strony Oli - Kroowki http://www.kroowka.prv.pl/
Robi się bardzo przyjemnie.
A oto bolerko:



A to już szczęśliwa właściecielka, bolerko narazie zapięte na spinkę do włosów:





W niedzielę wyjeżdżam w góry na narty :), do Krynicy, co prawda troszke mało śniegu jest, ale podobno wyciągi działają. Wyjazd był zaplanowany już bardzo dawno, dzieci już od Świąt żyją wyjazdem więc trzeba jechać i mieć nadzieję, że choć troszke pojeździmy.
Chciałabym jeszcze przed wyjazdem skończyć mój czerwony sweter, ale najważniejsze jest zrobienie czapek, synek ma tylko jedną i przydałaby mu się druga, no i dla siebie też bym zrobiła nową, bo mam tylko jedną, którą robiłam sobie w przed dzień wyjazdu rok temu :).

11:17, gosia_arma , Na drutach
Link Komentarze (8) »
czwartek, 28 grudnia 2006
Święta, święta ... i po świętach
Tyle zamieszania, przygotowań, sprzątania, gotowania i już po.
Świeta w tym roku, jak i dwa poprzednie lata minęły nam w bardzo rodzinnej atmosferze, rodzice, teściowie, babcia, my. Przygotowanie potraw zostało podzielone więc nie mogę narzekać, najwęcej czasu zajęło mi sprzątanie i dekorowanie domu.
Dom dekorowałam już kilka dni przed Wigilią, dzień przed Wigilią lukrowaliśmy pierniczki i ustawiliśmy choinki. W Wigilię ubieraliśmy choinki.
Dziecięca choinka została ubrana w słodycze i pierniczki :






Choinka w salonie już po raz trzeci została udekorowana ozdobami wykonanymi przeze mnie na szydełku, ozdobami z wikliny i kilkoma bombkami złotymi i perłowymi. Lampeczki tylko białe. Choinka ślicznie wygląda, ale niestety zdjęcia nieoddają tego uroku.







W Święta nie było absolutnie czasu na robótkowanie, natomiast boa ofiarowany Mamie w prezencie zrobił furorę, wszystkim bardzo sie podobał.

Teraz mam jeszcze dwa dni wolne, więc spróbuję wykończyć jakąś robótkę i w nowym roku będę mogła pochwalić się gotowym sweterekiem.

wtorek, 19 grudnia 2006
Tuż przed Świętami
Pierniczki "dochodzą" na poddaszu, a ja wzięłam się za dekoracje domu. Wyjątkowo późno w tym roku, a to dlatego,że jadąc z synkiem na badania do Katowic w pociągu tak mnie przewiało, że rozchorowałąm się pożądnie, nadal biorę antybiotyki, ale przynajmniej jakoś się już czuję.
Najpierw pokażę Wam aniołeczka jakiego musiałam zrobić w pośpiechu, miałam tylko trzy godzinki, wysoka gorączkę i czułam się jakby mnie kotś właśnie wymaglował :).
Ale zparłam się w sobie, bo to miał być dodatek do upominku dla męża przyjaciela. A oto efekt:



Wczoraj juz poczułam się dużo lepiej i natychmiast wystatowałąm do piwnicy na poszukiwania ozdób i lampeczek. Przy okazji natknęłam się na małą siateczkę, a w niej ... firaneczka którą wyszywałam ze trzy lata temu, potem zagubiłam i ... w tym roku poraz pierwszy zawiesiłam ją w oknie. :



i szczegóły :





jeszcze muszę dowiesić gwiazdeczki, ale muszą wyschnąć. Na blacie widać stroik, który kupiłam na kiermaszu w szkole u dzieci:



Dziś dekoruję salon, choinki tradycyjnie ubieramy w wigilię.

Teraz małe sprawozdanie z moich robótek :)
1. Czerwony sweter leży....
2. Turkusowy mocherek skończyłam w pociągu, muszę go jeszcze zszyć i wykończyć pod szyją,
3. Brązowe bolerko dla mojej przyjaciółki jest już na finiszu, jeszcze tylko trzy rzędy sktrócone koronki szydełkowej.
4. Czerowny boa z mocheru dla Teściowej pod choinkę - GOTOWY

Następne wpisy to już powiny dotyczyć ukończonych robótek :)






10:52, gosia_arma , robótkowo
Link Komentarze (8) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11