piątek, 19 października 2007
Katalonia
W Hiszpani, a w zasadzie w Katalonii jest pięknie i mają cudowny klimat. Byliśmy w październiku, a mieliśmy pogodę jakiej u nas tego lata nie było. Temperatura ok 28st, wieczory i noc też powyżej 20st, cudownie ciepła woda (i okrutnie słona), słońce, słońce, słońce...
Udało mi się nawet opalić.
Wyjazd uważam za super udany, udało nam się zwiedzić Barcelonę, bardzo pobieżnie, bo cóż można zobaczyć w ciągu jednego dnia w tak dużym mieście. Przewodnik zorganizował wycieczkę objazdową, pokazując i opisując nam miejsca które warto zobaczyć mając więcej czasu.
Zdecydowanie chcę jeszcze wrócić do Barcelony bo bardzo mi się spodobała.
Obowiązkowym punktem wycieczki był Plac Sagrada Familia i oglądanie kościoła który zaczęto budować w 1882r. Faktycznie budowla robi wrażnie, ale czy uda się ją kiedyś skończyć?
Kolejny dłuższy postój był w Parku Güell.



Byłam zadziwiona ilością i różnorodnością roślin. Mnóswo ptaków, w tym kolorowe papużki, no i widoki na Barcelonę i morze sprawiają, że można tam spacerować godzinami. Dopełnieniem są bajecznie kolorowe mozaiki Gaudiego, które można znaleść wszędzie, na fasadach budynków, na sklepieniu sali kolumnowej, na najdłuższej ławce parkowej, na fontannie... prawie jak w bajce, gdyby tak jeszcze było mniej ludzi ;)



Na zakończenie zwiedzania Barcelony (wszystko mi się podobało) obejrzeliśmy pokaz Magicznych fontann, ach...



Mieszkaliśmy w St.Suzanna, na Costa Brava. Wszędzie w około cudowne małe miasteczka, w każdym miasteczku górka, a na jej szczycie ruiny zameczku, a z ruin piękne widoki na wybrzeże i okolicę.
To naprzykład widok na przystań i wybrzeże ze wzgórza w Blaness:



A to już plaża w St.Suzanna ...



Narazie nie mam zgranych zdjęć (aparat wyjechał do Paryża :) ), ale byliśmy jeszcze w Montserrat, miejsce niesamowite, napiszę więcej, jak będę miała zdjęcia.

10:23, gosia_arma , wycieczki
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 01 października 2007
Brak chęci mnie dopadł :(
Mamy już październik, a ja od dawna nie mam się czym pochwalić, coś ostsatnio cierpię na kompletny brak weny, niby mam już zaczęte robótki, ale nie mam ochoty brać do ręki drutów, czy szydełka. Nic mi się nie chce, ani robótkować, ani nawet czytać, zawsze latem miałam taki okres lenistwa robótkowego, a teraz dopadło mine to wczesną jesienią.
Mam malutki sukces, skończyłam robić czerwony sweterek, czekał aż tydzień na zszycie, a po zszyciu okazało się, że jedank muszę wykończyć go ozdobną taśmą. Ale co to za sukces, jak widzę te cuda które wyczynia Dagmara, to naprawde nie ma się czym chwalić.
Mam teraz ochotę zrobić kilka czapek i rękawiczek dla moich maluchów, ale zabiorę sie za to po powrocie z wakacji, ponieważ w środę wybieram się z mężem na tydzień do Hiszpani :).
Może po powrocie będę miała więcej chęci i zabiorę się do roboty.
22:21, gosia_arma , wycieczki
Link Komentarze (1) »