czwartek, 28 maja 2009
Wiosennie
    Już po... Dwa tygodnie temu mój synek miał komunię. Najpierw miesiąc intensywnych przygotowań, potem ten dzień, a w zasadzie dwa dni, a potem biały tydzień...
Teraz już mamy wszystko za sobą i życie wróciło do normalnego trybu.

Ponad miesiąc temu (tuż przed przygotowaniami) byłam z mężem w Chinach.Tym razem byliśmy w Chinach wiosną, pogoda cudowna, słonecznie i bardzo ciepło, no i ta zieleń ... i te kwiaty... cudnie. Generalnie bardzo podoba mi się ten kraj ( miałam okazję być nie tylko w Pekinie i w Szanghaju, ale także na prowincji) ludzie są bardzo mili i gościnni, no i maja fantastyczną kuchnię.

Przechadzając się po parku przy Temple of Heaven trafiliśmy na fajne miejsce gdzie chińczycy spotykają się, tańczą, grają, robótkują, ćwiczą, a turyści spacerują i odpoczywają oto parę fotek:

Panie ćwiczą, a panowie grają:






emeryci grają, a inni im przygrywają:



w tle pani w czerwonej kurteczce szydełkowała, a to jej wyroby :



ja zauważyłam śliczną małą torebeczkę, od razu pomyślałam o komunii ... co prawda w tym roku syn miał komunię, ale za dwa lata przyjdzie czas na córkę, a wtedy wzór jak znalazł :







torebeczka robiona na około, dość łatwa, tylko jak zrobić te listki na końcu sznureczków??? Mam nadzieję,że któraś z dziewczyn z większym doświadczeniem będzie wiedziała jak to zrobić :)
11:20, gosia_arma , wycieczki
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 11 maja 2009
Smacznego :)

  Tytuł bardzo kulinarny, bo dziś napiszę trochę o moich sukcesach w kuchni.
Tuż przed Wielkanocą kupiłam sobie maszynę do pieczenia chleba. Maszyna fajna, ale brakowało mi przepisów, więc pogrzebałam w necie i trafiłam na fajny blog kulinarny. Dziewczyna podaje super przepisy na ciasta, pieczywo, ciasteczka i różne desery, co ważniejsze, wszystkie przepisy są bardzo proste, a te które wypróbowałam super wychodzą. W ten oto sposób ostatnio rozpieszczam moją rodzinkę :

weekendowy zestaw ciasteczek:



To są bezy z dodatkiem wiórków kokosowych (wariacje własne;) ):



no i chlebek też piekę:



Piekłam też ciasta z owocami i inne pyszności, ale zdjęć zrobić nie zdążyłam :)

Robótkowo jestem trochę w polu. Szary sweterek z phildara muszę poprawić, tzn rękawy są do poprawy. Wiedziałam, że nie lubię rękawów 3/4 , ale tak było we wzorze i postanowiłam spróbować ... wyszło fajnie, ale rękawy są dla mnie nie do przyjęcia... zostały więc wyprute i ulegają wydłużeniu. Jak wiadomo poprawki są jeszcze gorsze od zszywania więc może mi to zając sporo czasu.

Żakiecik Juliet jest już skończony, tylko fotek się jeszcze nie doczekał. Obiecuję, że się poprawię.
22:10, gosia_arma , robótkowo
Link Komentarze (1) »