środa, 31 maja 2006
Zaczęłam nowy sweterek
Zaczęłam robić nowy sweterek, tym razem na drutach ;).
Robię sweterek z wrzosowej angorki.
Różwe wdzianko czeka na natchnienie. Na dworze zimno i ciągle pada, a taka pogoda nie zachęca do robienia letnich ciuszków.

19:37, gosia_arma , Na drutach
Link Komentarze (1) »
piątek, 19 maja 2006
Biore się do roboty ;)
Remont skończony uffff, jeszcze tylko musze doprowadzić dom do porządku, ale to już szczegół ;)
Mogę teraz wziąć się za robótki. Mam już kilka nowych pomysłów, ale chcę najpierw skończyć to różowe wdzianko, a jakoś zabrakło mi serca do niego ;(, chyba muszę zacząć coś nowego, i w międzyczasie skończę tamto. Właśnie Zdzicha "upubliczniła" opis do swojego topiku i oczywiście już się w nim widzę, a ponieważ jest na drutach robiony, to ma ogromne szanse na szybką realizację i to w dwóch rozmiarach (dla mnie i dla córki).
Dziś czeka mnie kurs do Gdyni, a po drodze kilka pasmanterii ;)....


09:56, gosia_arma , robótkowo
Link Komentarze (1) »
piątek, 12 maja 2006
Kolejna przerwa

I znowu mam przerwe w robótkowaniu. Mąż wyjechał i wzięłam się za remont ... tym razem tapetuję sypialnie :).

Muszę skończyć do wtorku ;) więc przerwa nie jest zbyt długa.

sobota, 06 maja 2006
Zdjęcia
Mąż jutro wyjeżdża i zabiera aparat, więć zmobilizowałam sie i porobiłam zdjęcia :).
To jest moja letnia robótka, rózowy sweterek z medusy, jednak będzie miał rękawki, ale krótkie:

Sunia asystowała mi przy robieniu zdjeć ;)



A tu rękawek w robocie:





W ogródku też wiosnę już widac i czuć, kwitną kwiatki, pięknie pachną, słoneczko świeci, ach, jak ja lubię wiosnę. Wczoraj wsadziliśmy z mężem drzewko ( wyrzuciliśmy wierzbę, która była zupełnie dzika i strasznie mi nie pasowała), bardzo chciałam czereśnie, ale nie mam miejsca na dwa duże drzewka więc poszłam na kompromis i kupiłam krzyżówkę wiśni z czereśnią. Jestem bardzo ciekawa co z tego wyrośnie :)

To moje pierwsze tulipany, w zeszłym roku wsadziłam cebulki:



A tu pierwsze w tym roku hiacynty:



 

czwartek, 04 maja 2006
Po majówce
Długi weekend za nami. Pogoda nie dopisała, ale bawiliśmy się super. Gril na tarasie, a my w domku :), przebojem gila były "grilowane ślimaki" czyli suszone śliwki zawijane w plasterki boczku, palce lizać ;). Wypad z maluchami na rolki skończył się wybiciem trzeciego palca lewej ręki ... i przez trzy dni nie mogłam szydełkować, paluszek bolał i bardzo spuchł, ale jak Pan doktor go nastawił ...ała..bolało... to szybciutko paluszek doszedł do siebie.
Mój sweterek różowy posuwa się naprzód, mam już tył i przody, naprułam sie troszke przy nim, bo musiałam przerabiać przody, bo podkrój pach w przodach wyszedł fatalnie i musiałam poprawiać. Musze jeszcze zrobić rękawki (będę krótkie) i sznureczki i będzie gotowy, ale jakoś tak coraz to mniej mi sie podoba :(. Mam nadzieję że jak skończę to mi się spodoba.