czwartek, 18 grudnia 2008
Idą Święta
      Dopiero co denerwowałam się przed długim lotem, a już jestem w domu z powrotem.
Wyjazd bardzo udany, byliśmy z mężem w Pekinie i Szanghaju i wrażenia niesamowite. Mąż był już parokrotnie w Chinach więc był moim przewodnikiem.
Zobaczyłam troszkę Pekinu - miasto ogromne, wysokie i bardzo, bardzo czyste, bardzo mi się podobało. Oczywiście obowiązkowym punktem wycieczki był Mur Chiński:


 

i naprawdę budowla robi wrażenie, pokonaliśmy ogromną ilość schodów, ale było warto, widoki wspaniałe.

Po trzech dniach w Pekinie polecieliśmy do Szanghaju. Niesamowite miasto, jeszcze wyższe niż Pekin. A oto widok z naszej hotelowej restauracji:




Miasto robi niesamowite wrażenie.

Bardzo smakowała mi kuchnia chińska,jest bardzo lekka i dość pikantna, nauczyłam się nawet jeść patyczkami.

W Szanghaju znaleźliśmy sklep z włóczkami :) :) :) - nie było łatwo, ale mój mąż był bardzo cierpliwy...



i po sąsiedzku jeszcze jeden:



Zakupy musiałam ograniczyć, bo przecież są limity wagowe w samolocie...:(

Ograniczyłam się bardzo, ale coś tam kupiłam:



Druty bambusowe i włóczki w ślicznych kolorach i przemiłe w dotyku.

Podsumowując Chiny bardzo mi się podobały, jak tylko będę miała możliwość chętnie polecę jeszcze raz, bo chciałabym jeszcze kilka miejsc zobaczyć.

Zrobiłam sobie jeszcze takie zdjęcie (w Suzhou - ciekawe miasto niedaleko Szanghaju zwane Wenecją Wschodu):



i niech mi ktos powie,że jestem gruba :)


A teraz ... święta zbliżają się wielkimi krokami i muszę zabrać się za przygotowania,sprzątnie, gotowanie, prezenty... ale potem, jak już znajdę wolną chwilę, usiądę sobie wygodnie w fotelu i ... aż mnie rączki swędzą ....
13:11, gosia_arma , wycieczki
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 01 grudnia 2008
Letni turkusik.
Udało mi się skończyć sweterek, huuura, huuura,huuura. Nie będę pisała ile czasu zajęło mi zszywanie :(, jeszcze więcej czasu zajęło mi zrobienie plisy :( :( . A miał być na chłodne letnie wieczory ... będzie na zimowe.
Powinnam się wstydzić, ale co tam, ważne, że w końcu udało mi się sweterek zakończyć :)))



Jeszcze tylko poobcinać nitki i przyszyć guziki.

Zrobiłam ostatnio również beret dla mojej młodszej panienki (taki sam jak ten czerwony w poprzednim wpisie), wyszedł ślicznie :)

Korzystając z tego, że mam troszkę czasu i chęci zabrałam się szybciutko za krótkie wdzianko:



Model jak widać z Sandry, włóczka z odzysku, bardzo mięciutka. Mam nadzieję,że uda mi się skończyć to na sylwestra, choć nie będzie łatwo, bo teraz, to już czas przygotowań do Świąt (wigilia u nas) i jeszcze czeka mnie podróż ... lecę do Pekinu w czwartek :0) na tydzień. Oczywiście mam zamiar poszukać jakiegoś "odpowiedniego" sklepu, może znajdę jakieś ciekawe gazetki.
Najgorsze jest jednak to, że tyle godzin w samolocie będę musiała przesiedzieć bez szans na robótki :(. Wybieram się dzis do Empiku, muszę mieć chociaż coś do czytania.
11:12, gosia_arma , Na drutach
Link Komentarze (1) »