czwartek, 28 grudnia 2006
Święta, święta ... i po świętach
Tyle zamieszania, przygotowań, sprzątania, gotowania i już po.
Świeta w tym roku, jak i dwa poprzednie lata minęły nam w bardzo rodzinnej atmosferze, rodzice, teściowie, babcia, my. Przygotowanie potraw zostało podzielone więc nie mogę narzekać, najwęcej czasu zajęło mi sprzątanie i dekorowanie domu.
Dom dekorowałam już kilka dni przed Wigilią, dzień przed Wigilią lukrowaliśmy pierniczki i ustawiliśmy choinki. W Wigilię ubieraliśmy choinki.
Dziecięca choinka została ubrana w słodycze i pierniczki :






Choinka w salonie już po raz trzeci została udekorowana ozdobami wykonanymi przeze mnie na szydełku, ozdobami z wikliny i kilkoma bombkami złotymi i perłowymi. Lampeczki tylko białe. Choinka ślicznie wygląda, ale niestety zdjęcia nieoddają tego uroku.







W Święta nie było absolutnie czasu na robótkowanie, natomiast boa ofiarowany Mamie w prezencie zrobił furorę, wszystkim bardzo sie podobał.

Teraz mam jeszcze dwa dni wolne, więc spróbuję wykończyć jakąś robótkę i w nowym roku będę mogła pochwalić się gotowym sweterekiem.

wtorek, 19 grudnia 2006
Tuż przed Świętami
Pierniczki "dochodzą" na poddaszu, a ja wzięłam się za dekoracje domu. Wyjątkowo późno w tym roku, a to dlatego,że jadąc z synkiem na badania do Katowic w pociągu tak mnie przewiało, że rozchorowałąm się pożądnie, nadal biorę antybiotyki, ale przynajmniej jakoś się już czuję.
Najpierw pokażę Wam aniołeczka jakiego musiałam zrobić w pośpiechu, miałam tylko trzy godzinki, wysoka gorączkę i czułam się jakby mnie kotś właśnie wymaglował :).
Ale zparłam się w sobie, bo to miał być dodatek do upominku dla męża przyjaciela. A oto efekt:



Wczoraj juz poczułam się dużo lepiej i natychmiast wystatowałąm do piwnicy na poszukiwania ozdób i lampeczek. Przy okazji natknęłam się na małą siateczkę, a w niej ... firaneczka którą wyszywałam ze trzy lata temu, potem zagubiłam i ... w tym roku poraz pierwszy zawiesiłam ją w oknie. :



i szczegóły :





jeszcze muszę dowiesić gwiazdeczki, ale muszą wyschnąć. Na blacie widać stroik, który kupiłam na kiermaszu w szkole u dzieci:



Dziś dekoruję salon, choinki tradycyjnie ubieramy w wigilię.

Teraz małe sprawozdanie z moich robótek :)
1. Czerwony sweter leży....
2. Turkusowy mocherek skończyłam w pociągu, muszę go jeszcze zszyć i wykończyć pod szyją,
3. Brązowe bolerko dla mojej przyjaciółki jest już na finiszu, jeszcze tylko trzy rzędy sktrócone koronki szydełkowej.
4. Czerowny boa z mocheru dla Teściowej pod choinkę - GOTOWY

Następne wpisy to już powiny dotyczyć ukończonych robótek :)






10:52, gosia_arma , robótkowo
Link Komentarze (8) »
wtorek, 12 grudnia 2006
Pierniki
Mam już upieczone pierniczki, w pieczeniu pomagały mi dwie małe asystentki.



przy wycinaniu było sporo odpadów, (czyli więcej wałkowania) ale liczy się dobra zabawa i radosna atmosfera.



Efekt końcowy:



Kartoniki z piernikami poszły na strych "zmieknąć" będą lukrowane w wigilię Wigilii, przez małych pomocników, do lukrowania będzie ich aż trzech.
Jeden kartonik to pierniczki przeznaczone na "słodką choinkę" mamy w domu taki zwyczaj że są dwie choinki, jedna duża pięknie ubrana w szydełkowe i wiklinowe ozdoby i druga mała a dziecięcym pokoju ubrana w same słodycze i ozdoby zrobione przez maluchy.



Po pieczeniu cały dom pachnie piernikami, uwielbiam ten zapach (zwłaszcza to się czuje,jak wchodzi się z dworu) jest taki świąteczny.

Co do robótek to mój czerwony sweter finiszuje,został mi jeszcze kołnierz, zszyć rękawy i wszyć zamek, mam nadzieję, że skończę przed Świętami.
Dziś na noc jade do Katowic z synkiem na badania, więc będę miała troszkę (duuuużą troszkę) czasu i mam zamiar zabrać ze sobą szydełko i porobić kilka gwiazdek.
poniedziałek, 04 grudnia 2006
Grudzień ...
I mamy już grudzień, za cztery tygodnie Wigilia. Przeglądając dziś blogi dziewczyn olśniło mnie,że najwyższy czas piec pierniki, co roku piekę je w pierwszym tygodniu grudnia, a tym razem zupełnie zapomniałam. Zrobiłam dziś niezbędne zakupy i jutro do roboty, ponieważ Kropcia jest chora i siedzi ze mną w domku więc nie będe sama do tej roboty.
Robótkowo słabo... zrobiłam dwa szaliczki boa (oba czerwone), no i męczę sweter czerwony, ale idzie mi opornie, bo jestem jakaś zmeczona i nie mam siły wieczorami brać się za robótkowanie.
Muszę się jednak zmobilizować, bo mam pomysł na dekorację okna w kuchni i potrzebuję kilka gwiazdek (jakiś jeden wieczór). Nie będę pisała co czeka w kolejce, i co czeka na skończenie, i ile włóczek ostatnio kupiłam z konkretntym przeznaczeniem, bo zdołuje sie jeszcze bardziej.

Dziś może w końcu wezmę się za mój sweterk, skończyłam narazie z imprezami i spotkaniami (ostatni weekend obfitował w takowe - najpierw dwa dni obchodziliśmy czwarte urodziny Kropeczki, a w niedzielę byliśmy na obiedzie urodzinowym u mojego Taty).
Mam nadzieje że wkrótce będę mogła pochwalić się nowym sweterkiem...

... a śniegu ciągle nie ma...