czwartek, 25 stycznia 2007
Pada, pada śnieg, wieje, wieje wiatr...
Nareszcie przyszła prawdziwa zima, pada śnieg, wieje wiatr, jest mróz, na podwórku zrobiło sie jasno i czysto. Dzieciaczki są szczęśliwe, dziś już zabrały sie za lepienie bałwana, budowanie iglo, a w efekcie zbudowały "tor saneczkowo-jabłuszkowy".
Kropcia oczywiście jest chora, właśnie kończy antybiotyk, bo zdążyła załapać zapalenie oskrzeli, siedzę więc sobie w domku i próbuję coś porobić, pomiędzy graniem w "leniwe żabki", a gotowaniem i sprzątaniem.
Udało mi sie zakończyć turkusowy sweterek mocherowy. Wyszedł mi troszke krótki i chciałam dorobić sobie jeszcze jeden wzór ażurowy na dole, ale okazało sie jest idealny dla Teściowej, więc go dostała, też jest blondynką i ślicznie w nim wygląda. A oto on:



Dół sweterka i rękawów jest wykończony ażurkiem:



Czerwony sweter też już zakończyłam (jak będą odpowiednie warunki to zrobię mu zdjęcia), więc wzięłam się za nowe dzieło:



Robie go wg opisu z "Sandry" 01/2007 model nr 9. Będzie zrobiony z miętowej Angorki na drutach nr 5 i nr 6.
A to już czapka o której pisałam. Czapka dla pirata, zrobiłam ją z samych resztek: czarna "Baśka" plus granatowa "Zorza" i biała "Chmurka" plus ecri "Zorza". Oto efekt:



Dodam jeszcze,że zachorowałam na serwetę którą robiła Ela i jak mi mała wyzdrowieje to pojadę po nici i zacznę robić tą serwetę, optymistyczny czas zakończenia to Boże Narodzenie 2007 :)
No i zebrałam juz schematy na spódnicę i w między czasie będę robiła z różowej bawełny spódnicę dla córci na lato :)
18:45, gosia_arma , Na drutach
Link Komentarze (9) »
wtorek, 16 stycznia 2007
Po urlopie
Urlop jak zwykle był zdecydowanie za krótki :)
Pomimo pogody wyjątkowo wiosennej, na nartach pojeździliśmy, całe cztery dni, potem śnieg się skończył :). Na dowód że były jednak warunki narciarskie wkleję parę zdjęć:

To moje starsze maluchy, super sobie już radzili, nie było problemów z wyciągami, dostali swoje karnety i jeździli.



Kropeczka też była bardzo dzielna i po kilku zjazdach z Tatą i dwóch lekcjach z instruktorem zaczęła całkiem fajnie dwać sobie radę ( to zdjęcie za mną):



A to już samodzielny zjazd Kropeczki (*prosto, zakręt, prosto, zakręt, prosto, pupa* powt * * )



W środę była piękna pogoda, słońce i bardzo ciepło (niestety) i ze szczytu Jaworzyny był piękny widok na Tatry:



Środa była ostatnim dniem kiedy warunki narciarskie były takie,że można było pozjeżdżać z dziećmi, w czwartek z braku możliwości jeżdżenia na nartach udaliśmy się na wycieczkę krajoznawczą. Pospacerowaliśmy po Krynicy, napiliśmy się wód w Domu Zdrojowym (nawet tej okropnie śmierdzącej), wjechaliśmy na górę Parkową, a na koniec objechaliśmy okolice podziwiając stare cerkwie.
W piątek niestety spakowaliśmy się i ruszyliśmy w kierunku domu, po drodze zatrzymaliśmy się w Wieliczce i zwiedziliśmy kopalnie soli. Dzieci były zachwycone, my zresztą też. Kropeczka cały czas lizała ściany, a potem nudziła,że "oklopnie chce jej się pić".

Dzień przed wyjazdem do Krynicy zrobiłam mojemu synkowi czapkę piracką, był zachwycony i cały wyjazd chodził w tej czapce, na zdjęciu w kopalni soli w Wieliczce:



Mam spory niedosyt nart, ale cóż robić i tak udało nam się pozdjeżdżać, pogoda była bardzo ładna, a plusem trudnych warunków były prawie puste trasy, żadnych kolejek do wyciągów i można było poszaleć, bo ludzi naprawde niewielu (wieczorami jeszcze lepiej, bo chłodniej i zupełnie pusto).

Teraz ropakowuję walizki, piorę i zabieram się za kolejną robótkę.
Sweter czerwony udało mi sie skończyć przed samym wyjazdem i zabrałam go ze sobą, jak zrobię zdjęcia to się pochwalę.
11:25, gosia_arma , wycieczki
Link Komentarze (7) »
czwartek, 04 stycznia 2007
Pomyślności w Nowym Roku
Pierwszy wpis w Nowym Roku dotyczy UKOŃCZONEGO bolerka.
W okolicy wakacji pisałam,że zabieram się za bolerko dla mojej przyjaciółki (z brązowej Angorki), w żartach umówiłayśmy się,że na Sylwestra będzie gotowe :) i wyrobiłam się, dostała je w Święta. Wyszło bardzo ładnie i ślicznie leży.
Przepis na to bolerko wzięłam ze strony Oli - Kroowki http://www.kroowka.prv.pl/
Robi się bardzo przyjemnie.
A oto bolerko:



A to już szczęśliwa właściecielka, bolerko narazie zapięte na spinkę do włosów:





W niedzielę wyjeżdżam w góry na narty :), do Krynicy, co prawda troszke mało śniegu jest, ale podobno wyciągi działają. Wyjazd był zaplanowany już bardzo dawno, dzieci już od Świąt żyją wyjazdem więc trzeba jechać i mieć nadzieję, że choć troszke pojeździmy.
Chciałabym jeszcze przed wyjazdem skończyć mój czerwony sweter, ale najważniejsze jest zrobienie czapek, synek ma tylko jedną i przydałaby mu się druga, no i dla siebie też bym zrobiła nową, bo mam tylko jedną, którą robiłam sobie w przed dzień wyjazdu rok temu :).

11:17, gosia_arma , Na drutach
Link Komentarze (8) »